Hostel TNT, Moskwa

Z racji okresu Sylwestrowo-Noworocznego okresu Alex pokusił się o skorzystanie z usług THT Moscow Hostel (patrz tu).

Rezerwacja obejmowała 2 noclegi po 500 rubli za noc od osoby (w koedukacyjnym 12 osobowym pokoju) + 300 rubli w depozyt za klucz. 
Klucz jest niezbędnym gdyż, jak to stwierdził Pan: "w nocy nikt tu nie pracuje.." ;)


Ręcznik i pościel zgodnie z informacja na stronie się dostaje. Co prawda o jakości można by dyskutować, ale prane były. 
Pralka i suszarka, które stoją w kuchni chodzą całą dobę "umilając" spożywanie posiłków. 

Stwierdzenie, że kuchnia jest w pełni wyposażona jest lekko podkoloryzowane. Owszem jest mikrofalówka, kuchenka jakieś garnki. Jest też duży talerz sztuk 1, trochę mniejszych talerzyków, 2 kubki (których lata świetności minęły już jakiś czas temu) , kilka szklanek do napoi, małe kubeczki, z uchem lub bez z Ikei w niedużej ilości, trochę sztućców.
Kuchnia to połączenie salonu relaksacyjnego z kanapą i TV, pralnio-suszarni. Przy 4 osobach robi się tłoczno.

Nasz 12 osobowy pokój był jednakoż około 15 osobowy (tyle przynajmniej Alex naliczył). Dostawiono  2 polówki i na jednym z łóżek spali podwójnie, bo zabrakło już miejsca na podłodze by dostawić kolejne łóżko ;)


Widok na pokój już po złożeniu 1 polówki. Przy rozłożonej dojścia do łóżek po lewej stronie nie było.
Co do porządku też można by dyskutować. Worki ze śmieciami piętrzyły się koło lodówki. Zapytany przez Alexa Pan  na pytanie czy on tu całą dobę pracuje odpowiedział:" w zasadzie to pracuje do 12 ale, że jestem leniwy to często sprzątam później". 

Język komunikacji: było dwóch Panów, którzy na zmianę tam pracowali. Mówią we w miarę zrozumiałym angielskim, jednak rosyjski <zwłaszcza jednego z nich> do najlepszych nie należał.

Plusem niewątpliwie jest dogodna lokalizacja. Można bez problemu w parę minut pieszo dostać się na Plac Czerwony.
Podsumowując:
Czystość - słaba
Komfort - niezbyt wysoki
Lokalizacja - bardzo dobra
Personel - tragedii nie było, ale..
Ceny - jak na Moskwę ok

Przeznaczenie: dla osób, które nie zamierzają spędzić dużo czasu w hostelu i nie zależny im na warunkach lokalowych, a na dogodnej lokalizacji.

4 komentarze:

  1. łomatkobosko. Za stara jestem chyba na takie klimaty. o.O I za to się płaci, czy Tobie płacą?

    OdpowiedzUsuń
  2. Też miałam wątpliwości co do tego, kto komu powinien zapłacić, potraktuje to jako nowe doświadczenie nie warte powtórzenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. To wygląda, jak jakieś schronisko dla bezdomnych (przynajmniej tak je sobie wyobrażam), albo takie podziemne bazy z hamerykańskich filmów, gdzie pół miasta się schodzi, bo akurat nad ich głowami przechodzi trąba powietrzna, a w domu nie można siedzieć, bo z kartonu zbudowany :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że zdjęć kuchni nie ma, bo dopiero byście padli.. Jazda windą to było dopiero przeżycie! 2 osoby to maks! Jak weszłam z plecakiem to myślałam, że sie zaklinowałam i nie wyjdę już..

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Okiem Alexa - rodzinne podróżowanie , Blogger