Sucha Bela, Słowacki Raj

Pokonawszy około 780km z Pomorza przez Łódź i Zakopane, z małą przerwą na rajd po sklepach turystycznych, Alex dojechał do małej Słowackiej miejscowości Hrabusice.

Jako pierwszy szlak w Słowackim Raju wybrał Suchą Bele

Wejście na szlak od parkingu w Podlesoku.

Słowacki Raj


Cena za całodzienny postój samochodu osobowego na parkingu przy wejściu na szlak to 2 euro. 
Jednorazowe wejście na szlak 1,5 euro. Można kupić też bilet 3 dniowy w cenie 3,5 euro i bilet 5 dniowy. 
Co ważne bilet obowiązuje na ilość dni, a nie jak zazwyczaj w Polskich górach na ilość wejść na szlak.

Słowacki Raj, Podlesok.

Obok wejścia na szlak znajduje się autocamping Podlesok. Cena za domek od osoby poza sezonem 10 euro. Pod namiotami - 2 euro za auto, 2 euro od auta + 2 euro od osoby.

Alex wybrał najciekawszy jego zdaniem wariant czyli wejście na Suchą Bele zielonym szlakiem
Jest to szlak jednokierunkowy

Wiele jest tego typ szlaków dlatego przy planowaniu wycieczki warto dobrze przyjrzeć się trasie. Zazwyczaj to właśnie szlaki jednokierunkowe są najciekawsze!


Po drodze czeka nas wiele kładek, większość z nich jest w całkiem niezłym stanie, choć zdarzają się niespodzianki ;)

W tle widać jedną z wielu drabinek do pokonania. Przy tej akurat były łańcuchy dzięki którym można się było przytrzymać. Poręczy próżno szukać w Słowackim Raju ;) Także planując wyjazd dobrze jest zaopatrzyć się w porządne buty. Balerinki mogą okazać się mało przydatne.



Na szlakach nie brakuje też wodospadów. W czasie pobytu Alexa stan wody był niski. Może to i dobrze, bo duża część szlaków przebiega korytami rzek.





Dzięki dużej rozmaitości szlaku droga mija bardzo szybko!








Sucha Bela (choć według Alexa powinna nazywać się mokrą Bela) jest na wysokości 959 m. n.p.m.





A Horalków Alex poleca spróbować ;) 

Zejście jest inną drogą. Szlakiem dwukierunkowym. Przypomina normalny szlak leśny. Droga prowadzi nas spokojnie w dół. Według Alexa całość zajmuje około 3,5 h z przerwą na kanapki na szczycie.

Szlak nie jest trudny. 

7 komentarzy:

  1. A ciepło tam macie? Bo że łądnie to widać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciepło! Nawet mi zdarzało się w krótkim rękawku chadzać ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale macie szczęście. My pojechaliśmy na Słowację we wrześniu i była tak paskudna pogoda, że gór nie było widać. Tylko chmury, deszcz i śnieg na szczytach :( Nasza wyprawa w góry zakończyła się moczeniem w ciepłych basenach i grzaniem w saunach w Popradzie - jakby co, polecamy :) Asia (i Krzychu)

    OdpowiedzUsuń
  4. My byliśmy w Popradzie ale tylko w celach poszlajania się po starówce. Termy za to polecamy w Miszkolcu (Węgry). Są w skalnych grotach :D

    OdpowiedzUsuń
  5. My zamierzamy jeszcze w tym roku wybrać się w góry. Oby pogoda tylko dopisała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trudno w to uwierzyć, ale w Słowackim Raju nie byłam jeszcze nigdy. Tej zimy mamy w planach pojechać tam powspinać się trochę na lodospadach - rozruszać się przed Tatrami. Mam nadzieję, że nasz wyjazd też będzie udany, choć aktywność trochę inna ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic straconego, zawsze można jeszcze to nadrobić! Zdecydowanie polecamy wypad do Słowackiego Raju. Warto zajrzeć jesienią, by uniknąć tłumów na szlakach :) Udanego wypadu!

      Usuń

Copyright © 2016 Okiem Alexa - rodzinne podróżowanie , Blogger