Antwerpia,Belgia





Cały drugi wyjazdu Alex spędził w samochodzie, jadąc ze Szczecina do Antwerpii.
Jak człowiek na mapę patrzył to było całkiem blisko, a jak człowiek już jedzie samochodem to stwierdza, że ta Hiszpania to naprawdę jest daleko od Polski.


To zaburzenie oceny odległości wynika pewnie z faktu, że kiedyś Alex się napodróżował po Rosji, a tam się inaczej ocenia odległość. 

13 godzin w pozycji siedzącej to jest całkiem sporo zwłaszcza gdy auto jest naprawdę wypchane po brzegi.

Wcześniej Alex nie uszczegółowił co znaczy wypchane po brzegi. => 7 osób na pokładzie plus bagaże na 2 tygodnie. Co oznacza, że są one wszędzie, pod nogami, na dachu, po prostu wszędzie!

Dziś za to Alex cieszy się już słońcem i piękną pogodą podziwiając znane już mu nieco arcydzieła architektury w Antwerpii

Jeśli chodzi o koloryt etniczny to od zeszłego roku nic się nie zmieniło i dalej jest tu niezmiernie kolorowo i różnorodnie ;)

Teoretycznie alkoholu nie można spożywać w miejscach publicznych. W praktyce są wyznaczone strefy w Centrum w których faktycznie obowiązuje zakaz, poza wyznaczonymi strefami nikt się już nie przejmuje zakazami..





Antwerpia się całkiem Alexowi podoba ale co by tu nie mówić im dłużej Alex tak sobie spaceruje tym bardziej się cieszy że mieszka w Polsce.

Niemniej jednak bardzo się Alexowi podobają tutejsze rowery, przyczepki rowerowe i inne tego rodzaju akcesoria ;D Aż mu się marzy jeden taki przygarnąć i wepchnąć jeszcze jakimś cudem do auta.






Za to tam na wprost powyżej Alex znów poleca lody australijskie. Ciężkie niemiłosiernie, bodajże robione na śmietanie. Jedna gałka za 2,5 euro spokojnie wystarczy za porządny obiad ;) Może nie pod względem substancji odżywczych ale sytości i kaloryczności na pewno.



Z kwestii praktycznych to bilet na tramwaj dla 5 osób dorosłych to koszt 7,20 euro. Dzieci do lat 6 za darmo. Bagietka kosztuje około 1 euro. 
Z racji różnorodności kulturowej każdy znajdzie tu coś dla siebie. Są sklepy marokańskie, chińskie, afrykańskie itd w których panuje dość specyficzny zapach. Także Alex nie poleca osobom wrażliwym na zapachy ;)

Alex więcej o Antwerpii pisał tu => KLIK.

Ps. Alex nadal się zastanawia jak to jest, że w Polsce wszystko  jest otwarte zawsze (piątek, świątek czy niedziela). Jak Alex tak jedzie przez poszczególne Państwa to się okazuję, że za naszą zachodnią granicą wszystko się zmienia.
Jadąc przez Francję (Antwerpia-Bourges) Alex miał wrażenie, że zaraz będzie musiał pchać auto. Na przejechane 650km znalazł jedną stację gdzie udało mu się w weekend zatankować gaz. Okazało się bowiem, że łatwiej znaleźć pralnie samoobsługową niż zatankować auto w weekend!




2 komentarze:

  1. Taa, zapach w sklepie chińskim nawet niektórym wycisnął łzy z oczu. Nie do opisania po prostu.
    Lody ciężkie jak trzy dewolaje na bigosie. Ale smak? No nie ma co mówić, wiadomo.
    Bardzo fajne są stacje bezynowe, których nie ma przy autostraszie oraz stacje bezynowe w okolicznym miasteczku, które są otwarte do osiemnastej. Czad.

    OdpowiedzUsuń
  2. .. może trzeba brać przykład z nich co do pracy. u nas stacje są 24h, sklepy coraz dłużej otwarte 7 dni w tygodniu a za zachodnia granicą w tym czasie wypoczywają ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Okiem Alexa - rodzinne podróżowanie , Blogger