DIY, zabawka do dziecięcego łóżeczka.

Lubicie robótki ręczne

Ja w dzieciństwie wprost je uwielbiałam! Specjalizowałam się w szyciu. Czego skutki odczuwali czasem pozostali domownicy gdy jakaś zaginiona igła wbiła im się tu i ówdzie.

Potem jednak na długo zarzuciłam hobby na rzecz innych ważniejszych ;) Ostatnio Mały szkrab, który pęta się po domu na nowo rozbudził uśpione twórcze pokłady.

Co prawda nie jestem jakimś strasznym śpiochem, dodam nawet, że jak śpie zbyt długo to miewam potem wyrzuty sumienia z powodu zmarnowanego czasu, niemniej jednak nie raz słysząc dobiegające głosy z dziecięcego łóżeczka myślałam: "jeszcze 5 minut".

Pogrzebałam więc w ścinkach materiałów, niepotrzebnych guzikach i stworzyłam zabawkę do łóżka, która nie przeszkadza w zasypianiu, a rano daje dodatkowe 5 minut ;)


Co jest potrzebne:
  • Kawałek materiału wedle upodobań. U mnie nogawki ze starych dżinsów;
  • Guziki - różne;
  • Koraliki;
  • Dratwa, bądź inny sznurek;
  • Igła, nitka, nożyczki;
  • Stara maskotka;
Co i jak:

  1. Z materiału wycinamy dwa prostokąty.
  2. Przyszywamy ozdoby w dowolnej konfiguracji.
  3. Zszywamy 3 boki na lewej stronie. Wywijamy materiał na prawą stronę i zszywamy. 
  4. Mocowanie zrobiłam ze sznurka (dratwy) zaplecionego w warkoczyk. Mocowanie można doszyć przed zszyciem prostokątów, bądź po.

    Kwiatek z koralików.
    Bardzo ważne by drobne elementy były dobrze przyszyte, tak by nasz Maluch ich nie zjadł!


Koraliki na sznurku, które można przesuwać.




Wykorzystałam też starą zabawkę, doszyłam do niej rzep. I tak powstała najlepsza część własnoręcznie wykonanej zabawki dla Małej.



Ostatni element to 4 duże guziki od starego swetra i trzy zwykłe guziki różnej wielkości. Z tego wszystkiego powstała gwiazdka.




Dla kogo: Dla maluchów, które zaczynają stawać w łóżeczku.

Cena to czas, który poświęciliśmy na jej przygotowanie. Gdy się znudzi zawsze możemy dołożyć nowy element.


Bardzo lubię zabawki wykonane własnoręcznie, bądź przez ręce kogoś innego. Nie takie z taśmy produkcyjnej, a takie w które ktoś włożył kawałek siebie by je przygotować



6 komentarzy:

  1. Moja Hania również uwielbia zabawki uszyte przeze mnie :)
    Już na swoim koncie mam królika, Teletubisia, Sarę (z bajki Sara i Kaczorek), Sensorycznego Misia, oj... dużo tego :)
    Zamiast wydać fortunę na drogie zabawki, wolę sama poświęcić trochę czasu i uszyć, a nagrodą jest uśmiech dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze w tym jest to, że jak się zacznie to już wciąga. Masz gdzieś zdjęcie misia sensorycznego?? Jestem ciekawa efektu? :)

      Usuń
  2. A jak się człek wprawi, to starszemu dziecku szyje potem ubrania ze swoich starych ciuchów i powstają wycieruchy do gimnastyk wszelakich - za darmochę, a radość dziecka - plus milion. :)
    (Bożena właśnie zrobiła Agatce portki ze swojej starej spódnicy - takie luźne alladynki. Uśmiech ma panna prawie dookoła głowy od wczoraj. ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest. Alex niedawno przerabiał sukienkę na bluzkę i zostało akurat tyle materiału, że planuje zrobić spódniczkę dla Malucha. Niemniej jednak luźne alladynki to już wyższy stopień wtajemniczenia.

      Usuń
    2. Coś Ty! Wcale nie, tyle roboty co z kiecką, tylko zszywasz po łuku na dole, żeby zostało miejsce na wyjęcie stóp i gotowe. :) 5 minut roboty :D

      Usuń
    3. Skoro Bożena mówi, że to bułka z masłem to Alex musi spróbować. Zaraz po tym jak skończy to co już rozdłubał.

      Usuń

Copyright © 2016 Okiem Alexa - rodzinne podróżowanie , Blogger