Rzeczywistość, a polityka prorodzinna.

Rzeczywistość, a polityka prorodzinna.



Zwykle się nie wypowiadam na tematy ogólnospołecznej sytuacji. Jednak ostatnio bombardują nas z każdej strony tematami związanymi z kartą dużej rodzimy i programem 500+.

Nie będę pisać o tym co myślę na temat programu 500+ czy sposobu działania program KARTY DUŻEJ RODZINY (nie chce zbytnio się denerwować w sobotni wieczór), a o tej naszej pseudo polityce prorodzinnej

Niby fajnie możesz rok posiedzieć z dzieckiem dostając 80% wypłaty, ale co daje?
  1. możesz liczyć na Państwo i miejsce w Państwowej placówce<śmiech>;
  2. możesz zapłacić za prywatną opiekunkę;
  3. możesz zapisać dziecko do prywatnego żłobka;
  4. możesz mieć szczęście i mieć w zapasie bezcenną pomoc rodziców/dziadków (jeśli są już na emeryturze i są w stanie/chcą zajmować się Twoim skarbem).



1. Nieco ponad rok temu stałam się niezmiernie szczęśliwą mamą. Już tydzień po urodzeniu Małej, zaraz po otrzymaniu numeru PESEL, zapisaliśmy się w kolejkę oczekujących do żłobka Państwowego. Pierwszego szoku doznaliśmy jak zobaczyliśmy, że przed nami jeszcze 600 innych osób, no ale w końcu przed nim CAŁŁŁŁŁŁŁŁY DŁUGI ROK (bo tyle maksymalnie można zostać w domu otrzymując 80% wypłaty).  Miesiące mijały, w których to kolejno potwierdzaliśmy dalszą chęć zapisania do żłobka swojej pociechy. Jednak cel zbytnio się nie przybliżał. Za to termin powrotu do pracy zbliżał się nieubłaganie. Po upływie równo 12 miesięcy mieliśmy przed sobą jeszcze 199 osób.  Przeliczając statystycznie oznaczało jeszcze co najmniej 6 miesięcy oczekiwania! I CO TERAZ?!

2. Prywatna opiekunka?

Brzmi dobrze ale.. Niania przecież też pracuje na pełny etat, więc i wypłatę potrzebuje pełnoetatową, a jak oddam jej swoją wypłatę to jaki tu sens pracy?? 

3. Początkowo myślałam, że żłobek prywatny to bardzo droga sprawa! Sprawdzałam oferty różnych pobliskich placówek. Z przerażeniem patrząc, że ich koszt oscyluje w granicach 800-1100zł. Sporo nie??

4. Pomoc rodziców/ dziadków jest nieoceniona. Niczym mieszkanie bez kredytu czy 6 w lottka. 

Przyznam się szczerze, bez bicia, że wróciłam do pracy gdy Mała miała 10 miesięcy. Takie życie, taka praca. Przez pierwsze 3 miesiące cieszyliśmy się, a razem z nami Mała opieką babci i dziadka. Było genialnie. Perfekcyjny plan w 100%.

Wtedy zwykle następuje wielka niespodzianka. Tornado, powódź czy szereg innych katastrof ludzko-przyrodniczych.

Powiem też, że ostatnio jakoś niespodzianki przestał mnie cieszyć.  Mogła bym teraz zagrać w reklamie telewizyjnej: 

"Masz dobre ubezpieczenie na życie? Od zalania, pożaru, huraganu, pijanego sąsiada, głupoty ludzkiej? Nie?! To biegnij po nie!" 

Szczęście w nieszczęściu udało nam się, po różnych perypetiach, dostać do państwowego żłobka.

Wiecie ile kosztuje miesięcznie państwowy żłobek?

390zł opłaty podstawowej + 6zł za wyżywienie za każdy dzień + 35zł rady rodziców = co średnio daje 545 zł + wyprawka

To naprawdę jest polityka prorodzinna?

16 komentarzy:

  1. Proszę Cię. Teraz trojaczki, łapiesz 1500 zł, na czwórkę za to kupujesz pieluchy i ... smarczesz w te pieluchy z radości, że nie przemakają do siódmego smarka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alex coraz częściej odnosi wrażenie, że im człowiek inteligentniejszy tym cięższe ma życie... Jak widzi co tu się tworzy i przy tym rozumie konsekwencje to .. lepiej nie mówić, bo i kieliszek wina nie pomoże..

      Usuń
  2. Witam! Pozwoliłam sobie umieścić ten artykuł na liście ciekawych wpisów oraz zacytować początek. Mam nadzieję, że nie ma przeciwskazań. ;-) Link tutaj: http://monikaszostek.blogspot.co.uk/2016/04/piec-ciekawych-wpisow-na-czasie.html Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie mam nic przeciwko! Polecam się na przyszłość ;)

      Usuń
  3. U nas żłobek państwowy tańszy bo tylko 270zł z jedzeniem plus 35 rodzinnego i wyprawki też nie mamy tylko 50zł na początku roku. Chętnie zostawiłabym bliźniaki z dziadkami ale nie było takiej opcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 270 z jedzeniem?! Rewelacja.
      U nas okazuje się, że nie ma praktycznie żadnej różnicy między żłobkiem państwowym, a prywatnym.

      Usuń
  4. Przyznaje, że i ja nie mam z kim zostawić dziecka. Przedszkole prywatne od 2,5 lat a państwowe od 3. Mieszkam w małej miejscowości gdzie żłobka nie ma. Niania woła 1000 zł, a wynagrodzenie jakie (największe) mogę osiągnąć w mojej mieścinie to 1300-1400 zł. Trochę kiepsko. Dziadkowie... hmmm... są kochani ale oboje pracują. Nie pozostaje nam nic innego jak życie z wypłaty męża. Skoro mąż pracuje i zarabia przyzwoicie to Państwo nawet rodzinnego nam nie da (czy my nie jesteśmy rodziną?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak człowiek czasem zaczyna się zastanawiać nad tym.. w świetle naszych przepisów normalna rodzina, która jakoś próbuje związać koniec z końcem nie ma żadnych ułatwień, dopłat.. nic.

      Usuń
  5. Dlatego tez mamka Pyzusi siedzi jeszcze w domu, ale już niedługo wraca do pracy, a mała do szkoły, do oddziału dla 4latków.
    Co do macierzyńskiego to niestety na roczne nie załapałam się ;) Pyza nie chciała przedłużyć sobie pobytu do dwóch miesięcy dłużej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alexowi zachciało się 4 własnych kątów, więc musi teraz pracować na nie i niestety nie było szansy na długie zostanie z Maluchem, a szkoda..
      Pyza nie chciała, a Maluch spóźnił się o miesiąc;p

      Usuń
  6. U nas żłobek państwowy to praktycznie pacówka nieosiągalna a prywatny to koszt 1300 do 1500 zł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alexowy Maluch do państwowego żłobka trafił w efekcie sporej rodzinnej katastrofy.. Tu zastosowanie znalazło "Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło". W trybie normalnym na 100% byśmy się nie doczekali na miejsce jeszcze co najmniej przez minimum pół roku.

      Usuń
  7. Dokładnie!
    Zamiast dawać ludziom kasę powinni dać możliwość jej zarabiania. Największy problem braku przedszkoli i żłobków w tym roku jedynie pogłębił! Powrót do pracy : niewykonalne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak niby tyle mądrych w tym rządzie siedzi, a nikt nie wpadł na to, że jeśli faktyczne chcą swoje działania nazywać polityką prorodzinną to muszą zwiększyć dostępność żłobków i przedszkoli.

      Usuń
  8. Muszę przyznać, że bardzo ciekawie opisałaś i zgadzam się z przedmówczynią, że powinni dać nam możliwość jej zarobienia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Straszne... po prostu straszne...

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Okiem Alexa - rodzinne podróżowanie , Blogger