Podróże z dzieckiem 12-24 miesiące

Podróże z dzieckiem

Hiszpania z małym dzieckiem
Podróże z roczniakiem to całkiem nowy etap w rodzinnych podróżach. Martyna staję się coraz bardziej żywiołowa i charakterna. Im bliżej drugich urodzin tym bardziej zdecydowanie manifestuje swoje potrzeby. Stają się bardzo ruchliwa i zainteresowana wszystkim co ją otacza.

Nasza Martyna w marcu skończy dwa lata. Strasznie się ostatnio rozgadała, aż strach się bać co będzie dalej ;) Coraz ciężej usiedzieć jej długo w jednym miejscu. Stanowczo mówi czy to co jej proponujemy jej się podoba czy nie. Potrafi też zająć się sama sobą przez chwilę, chociaż trzeba to kontrolować by nie okazało się, że ściany mają nowe wzorki, a zawartość szafek kuchennych nie ląduje właśnie w pralce.

Podróże z dzieckiem i wyjazdy na wspólne rodzinne wakacje często jawią się rodzicom jako koszmar, a sama podróż z dzieckiem wydaje się być niemożliwa do zrealizowania tak by wszyscy wyszli bez szwanku. Naszym zdaniem klucz do sukcesu do odpowiednie przygotowanie i pozytywne nastawienie.

JEDZENIE W DRODZE

Nie ważne czy jedziemy samochodem, czy komunikacją publiczną (pociąg, autobus, samolot) zabieramy ze sobą ulubione przekąski dla dziecka. U nas hitem są ostatnio najzwyklejsze flipsy i herbatniki. Obowiązkowo mamy ze sobą wodę i musy w tubce. Polecamy dostępne w Lidlu DAY UP.



Jeśli wybieramy się w podróż samochodem i czeka nas dłuższa trasa, po drodze niezbędne są przerwy. Gdy pogoda sprzyja to zamiast przerwy na stacji benzynowej zatrzymujemy się na leśnym parkingu i robimy mały piknik! Frajda nieziemska!


UBRANIE W CZASIE DROGI


O ile w autobusie, samolocie czy pociągu sprawa jest dość prosta. O tyle jadąc autem warto zwrócić uwagę na to jak i w czym będziemy przewozić nasze maluchy.
Przede wszystkim ubranie musi być wygodne, nie krępujące ruchów i odpowiednie do temperatury. 

Należy pamiętać, że zimą NIE powinno się przewozić dzieci w fotelikach w kurtkach! Aby pasy chroniły nasze dzieci muszą być odpowiednio napięte. Gruba kurtka znacznie obniża stopień bezpieczeństwa przewożonego dziecka. Nie ważne jakiej klasy mamy fotelik. Siły, które działają na fotelik w czasie gwałtownego hamowania czy zderzenia powodują,  że kurtka czy kombinezon traci swoją objętość i powstaje dodatkowa przestrzeń między dzieckiem, a pasem. W czasie zderzenie może to doprowadzić do wyśliźnięcia się dziecka z pasów fotelika!


CZYM ZAJĄĆ MALUCHA W CZASIE DROGI?

W większości przypadków podróżujemy samochodem. Martynka podróżuje autem dość dużo od pierwszych miesięcy więc jest przyzwyczajona do tego, że w samochodzie należy siedzieć przypiętym w pasach fotelika. Całą drogę siedzi spokojnie. W autobusie czy samolocie sprawa nieco bardziej się komplikuje. Z racji, że zwykle dziecko w tym wieku siedzi u rodziców na kolanach to nasza Mała, wiedząc że nie jest ograniczone pasami zaczyna się kręcić i wędrować między fotelami. Jednak 4h podróż samolotem do Hiszpanii i mnóstwo godzin spędzonych w różnorakich autobusach przeżyliśmy bez większego problemu ;)

W czasie drogi zwykle śpiewamy, opowiadamy sobie co widzimy za oknem, czytamy książeczki. To naprawdę potrafi zająć ją na długo! Zawsze staramy się by drzemka wypadała w czasie drogi. Elektronikę zostawiamy na stany wyjątkowo głębokiego kryzysu. Martynka darzy miłością bezgraniczną tylko jedną bajkę: Masza i Niedziedź. Bajka na telefonie czy książka z jej przygodami potrafi zażegnać największy kryzys! ;)

WÓZEK, CHUSTA, NOSIDEŁKO?


Martyna coraz więcej wędruję na własnych nogach, ale też szybko się męczą. Także nawet na krótki wypad do pobliskiego parku  zabieramy ze sobą wózek bądź nosidełko. Inaczej będziemy skazani na noszeni tych kilku kilogramów szczęścia na rękach!

Do momentu gdy Mała skończyła około 10 miesięcy korzystaliśmy z chusty. Przed zakupem sporo czytaliśmy na ten temat.  Pożyczyliśmy chustę od znajomych na kilka dni by sprawdzić czy to dla nas. Czy będziemy umieli się zamotać i co najważniejsze czy mała będzie chciała być zamotana. W końcu wydatek to nie mały. Zdecydowaliśmy się na chustę tkaną NATIBABY. Nie żałujemy, sprawdziła się idealnie! 

Teraz w czasie górskich wędrówek, wizyt w muzeum  czy innych miejscach kiepsko dostępnych dla wózka korzystamy głównie z nosidełka. Wybór na rynku jest ogromny. Dla nas szalenie istotna była pozycja dziecka  i odpowiednie ułożenie bioderek. Dlatego zdecydowaliśmy się na nosidełko TULA. Jest łatwe w obsłudze, można nosić dziecko zarówno na brzuchu jak i na plecach, a co najważniejsze zapewnia odpowiednią pozycję i dobre podparcie bioderek.

Góry z dzieckiem

Pomimo, że chusta i nosidełko nam nie straszne to jednak bez wózka ani rusz. Pierwszy wózek z którego korzystaliśmy to 3 w 1 Mutsy Urban Rider. Jest pancerny, niczym samochód terenowy. Na dużych pompowanych kołach. Idealny na zimowe warunki, do lasu i na krzywe trójmiejskie chodniki ;) Poradził sobie nawet zimą w drodze nad Morskie Oko.

Góry z dzieckiem


Jednak przed tegorocznym urlopem i wizją zabrania wózka ze sobą do samolotu, zdecydowaliśmy się na inny model Mutsy - NEXO. Składa się do naprawdę małych rozmiarów, jednocześnie jest wygodny do prowadzenia i dla dziecka. Na zaśnieżone chodniki się nie nadaje ale był to strzał w 10!
Małpom na Gibraltarze też się podobał ;)


Gibraltar z dzieckiem

SEN

Wielu rodziców obawia się, że dziecku w nowym miejscu będzie trudno zasnąć. Jeśli jedziemy samochodem zawsze zabieramy ze sobą łóżeczko turystyczne. Gdy jedziemy komunikacją - pytamy o jego dostępność na miejscu. Ku naszemu początkowemu zaskoczeniu okazało się, że jest ono dostępne nie tylko w hotelach ale i w wielu kwaterach prywatnych. Obowiązkowo zabieramy ze sobą ulubioną przytulankę i kocyk!

Łóżeczko turystyczne dla dziecka

Ograniczenia, które pojawiają się w kwestii podróżowaniu z dziećmi są w naszej głowie. W dużej mierze to od naszego nastawienia zależy powodzenie wyprawy. W codziennym życiu, które toczy się wokół pracy, zakupów i obowiązków domowych ciężko poświęcić nam 100% uwagi sobie na wzajem. Wspólne wyjazdy, krótkie jednodniowe wypady pomagają w zbudowaniu trwałych, dobrych relacji. Sprawiają, że wspólnie spędzony czas pozostanie na długo w naszej pamięci. Zdjęcia za to będą fantastyczną pamiątką.

góry z dzieckiem
Góry jesienią

Hel z dzieckiem
Hel, wiosną

Jezioro z dzieckiem
Jezioro latem

Kaszuby z dzieckiem
Jezioro latem
warszawa, muzeum etnograficzne dla dzieci
Październikowa Warszawa

Hiszpania z dzieckiem
Listopadowa Hiszpania

Samolotem z dzieckiem



Zajrzyjcie też do naszego wpisu podróże z dzieckiem 0-12 miesięcy.

19 komentarzy:

  1. Świetnie zdjęcie wózka i małpki! Genialne:)
    My na puki co nie mamy wielkich podróży za sobą , najdłuższe to chyba 2-3 godzinne. jednak w tym roku w wakacje wybieramy się na dłuższą wyprawę i pierwszą dla mnie jako mamy jak i dla moich pociech. Dziękuję za wpis. na pewno do niego wrócę tyle przydatnych wiadomości. Bo nie powiem mam tyle niemałych obaw co do podróży:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej właśnie zaczynać od krótkich podróży! I stopniowo wydłużać czas podróży. Dzieci wbrew pozorom szybko się aklimatyzują, często szybciej niż dorośli ;) Zapraszam częściej. W dziale poradników znajdziesz więcej o podróżowaniu z dzieckiem :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja też! Nic dziwnego, że nie chciała ich ściągać. Na lotnisku zaczepiły nas jakieś Pani i też się nimi zachwycały!

      Usuń
  3. Bardzo fajny wpis! Dziekuje! Za nami podroze z bobasem 1-12 m. Dzieki Tobie wiem, co jeszcze przed nami! Nasza corka skonczy za 10 dni 16 miesiecy, a 1.01 odkryla, ze moze chodzic. Teraz, gdy tylko skonczy posilek, probuje "uciec" z krzeselka lub kombinuje przy klamce hotelowego pokoju. Bedzie wesolo na kolejnym wyjezdzie. Zapraszam rowniez do siebie: www.bodychtravellers.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy Maluch zaczyna chodzić nadchodzi nowy etap. To tak naprawdę wtedy zwalniamy kroku i widzimy więcej. Gdy Maluch powoli stawia kolejne kroki my mamy okazję odkryć nawet zdawałoby się znane nam miejsca na nowo ;)

      Usuń
  4. Podróż z dzieckiem to przygoda, której nie miałam przyjemności jeszcze doświadczyć, ale wiem na co się przygotować - dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudne zdjęcia i bardzo przydatne wskazówki, pod którymi jako mama dwulatka podpisuję się wszystkimi kończynami :) Wprawdzie zawsze zdarzy się w podróży coś, co nas nieźle zaskoczy i wybije z rytmu - ale warto się przygotować na różne ewentualności, które możemy przewidzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobre przygotowanie, pozytywne nastawienie i obniżenie naszych wymagań co do wyjazdu, naszego planu wakacyjnego (lepiej pozytywnie się zaskoczyć) to dla nas podstawa. U nas sprawdza się jeszcze coś nowego; wystarczy np. jakaś mała zabawka, książka, kolorowanka i godzina spokoju ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nasz Jasiek też w marcu skończy 2 latka i tak jak Wy postawiliśmy na ten sam wózek oraz nosidło Tula. Sprawdzają się rewelacyjnie! A rady, jak zwykle cenne, na pewno do nich wrócę przed kolejnymi wyjazdami (oby było ich jak najwięcej)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z moją córcią podróżowało się super dopóki nie skończyła roku... Niezależnie ile godzin i gdzie, było ok. Im jest starsza, tym mniej chętnie przebywa w foteliku i dużo ciężej czymś ją zająć jeśli podróż się przedłuża. A czasem 2,5 godziny drogi na mazury to już jest masakra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też miewamy kryzysy... ale uczymy się cierpliwości i idzie naprawdę nieźle :D Choć wiadomo, że dwulatki to mają już swoje wyrobione zdanie. I często wszystko musi być już, teraz, natychmiast. Warto jednak próbować, przyzwyczajać się na nowo. Może warto wyruszyć pociągiem?

      Usuń
  9. Jestem obecnie w 6tym miesiacu ciazy (pierwszej) i takie wpisy bardzo podnosza mnie na duchu, bo zawsze wydawalo mi sie, ze podroze z dziecmi sa po prostu niemozliwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że się da, a wbrew pozorom im mniejszy Maluch tym łatwiej :) Warto wyruszać od pierwszych miesięcy razem na małe i duże wyprawy. uczyć się razem. Wspólne podróże nawet te krótkie i bliskie to wspaniałe wspomnienia, a do tego buduje się długofalowe relacje...

      Usuń
  10. Rzeczywiście wspólne wypady budują relacje i więzi, jednak nie zawsze jest sielankowo. Zanim się dotrzemy trzeba wyjeżdżać :) Efekty czasami widoczne są znacznie później, choć to pewnie zależy od mnóstwa czynników. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że nie zawsze jest sielankowo. Tak jak i w domu zawsze są gorsze i lepsze momenty. Wiadomo, że gdy dziecko jest zmęczone będzie marudne. Wiadomo, ze dwulatek nie będzie cierpliwie czekał w miejscu w godzinnej kolejce do ZOO ale naprawdę dużo zależy od naszego nastawienia.

      Usuń
  11. Świetny, szczegółowy wpis, piękne zdjęcia i podróże. My po kilku wakacyjnych wypadach z naszym niemowlakiem (obecnie już roczniakiem), zdecydowaliśmy się jednak odłożyć dalsze podróże, aż dziecko będzie starsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOO, a czemu??
      Dużo zależy oczywiście od dziecka :) Nas ominęły atrakcje w postaci kolek i innych takich więc na razie jakoś mamy same pozytywne doświadczenia :)

      Usuń

Copyright © 2016 Okiem Alexa - rodzinne podróżowanie , Blogger