Słowenia, co warto zobaczyć?

Słowenia

Słowenia chodziła nam po głowie od dawna. Wszystko za sprawą dwóch dziewczyn, które gościliśmy kiedyś z Couch Surfingu. Naopowiadały nam wówczas jak u nich pięknie. Od tego czasu po głowie kołatały się myśli, że fajnie byłoby spędzić kilka dni na Słowenii. Jakoś się jednak nie składało. Gdy okazało się, że mamy do dyspozycji całkiem sporo dni urlopowych i jedziemy w tamtym kierunku, od razu było jasne, że kilka dni spędzimy właśnie na Słowenii. 

Słowenia to jeden z najmniejszych krajów europejskich. Jest niewiele większa od województwo Pomorskiego! Na tej stosunkowo niewielkiej powierzchni znalazło się miejsce dla skalistych alpejskich szczytów, rozległych płaskowyży, ogromnych jaskiń, przytulnych miasteczek na wybrzeżu i przepięknych jezior. Słowenia ma całkiem sporo do zaoferowania. To idealny kierunek na kilkudniowy pobyt czy przedłużony weekend (zwłaszcza jeśli mieszkacie na południu Polski).


Maribor, Słowenia

Pierwszym miejscem, które odwiedziliśmy było drugie co do wielkości miasto w Słowenii - Maribor. Znajdziemy tutaj wielkie bulwary i nowoczesne budowle nieopodal starego miasta. Ładne, czyste lecz nie zachwycające.




Według nas to idealne miejsce na przerywnik w podróży. Kilka dni tutaj mogłoby trącić nudą. Natomiast jeśli macie dwie-trzy godziny w zanadrzu to warto pospacerować uliczkami Maribru.

Parking: Zaparkowaliśmy na podziemnym parkingu w Hotel City Maribor. Znajduje się tuż obok centrum! Zapłaciliśmy 2,4euro za 3h.
Plac zabaw: Jedyny, który znaleźliśmy był zamknięty na kłódkę!
Wózek: Bez problemu!


Lublana, Słowenia

Dalej ruszyliśmy do Lublany. Stolica Słowenii przywiała nas energetycznym koncertem grupy Techno Vikings. Energia z ich muzyki udzieliła nam się na długo. Spacerowaliśmy potem przepięknymi uliczkami podrygując w rytm muzyki.


Jak na europejską stolicę Lublana jest stosunkowo mała, ale to akurat jej atut. Idealne miasto na dzień-dwa. Wystarczy by pospacerować uliczkami starego miasta. Posiedzieć przy nabrzeżu i poczuć słowiański klimat miasta.





Parking: Bez problemu można znaleźć parking podziemny w centrum (8euro za 4h)
Plac zabaw: Nie rzucił nam się nigdzie w oczy, za to energetyczny koncert na starym mieście i tańce w rytm muzyki w zupełności nam wystarczyły ;)
Wózek: Bez problemu!

jezioro bled, słowenia

Jezioro Bled było na naszej liście must see! Woda ma nieziemski turkusowy kolor. Jezioro znane jest przede wszystkim z malowniczo położonego kościółka na wyspie. To zresztą chyba najbardziej znany słoweński widok pocztówkowy. Sporo naczytaliśmy się o tłumach nad jeziorem. Znaleźliśmy nawet porównanie, że jest tutaj jak na Zakopiańskich Krupówkach czy Sopockim Monciaku. My chyba jednak mieliśmy sporo szczęścia, bo tłumów nie było. Pomimo tego, że nasza wizyta w tym miejscu przypadła w środku weekendu.


Dookoła jeziora prowadzi bardzo przyzwoita trasa. Przejście dookoła z naszą dwulatką, wędrującą częściowo na nogach, częściowo w nosidełku zajęło nam około 2h.







Parking: W samym centrum jest dość tłoczno, ale miejsce parkingowe można znaleźć bez problemu. (2euro za 4h)
Inne: Jeśli wybieracie się latem warto zabrać ze sobą strój kąpielowy, bowiem jest tutaj kilka wyznaczonych kąpielisk. Po drodze bez problemu kupicie też picie i lody.
Wózek: Spokojnie można zabrać. Dookoła jeziora jest bardzo kulturalna droga. My jednak wybraliśmy chustę dla mniejszej i nosidło dla starszej. Martyna większość drogi pokonała na własnych nogach. 

jezioro Bohinj, Słowenia

Jezioro Bled tak nas oczarowało, że chciałam zajrzeć nad jezioro Bohinj chociaż na chwilę. Zwłaszcza, że było prawie po drodze. Jezioro Bohinj jest dużo większe od jeziora Bled. Typowo wypoczynkowe. Woda równie piękna, do tego wspaniałe górskie krajobrazy dookoła. Czego chcieć więcej ;) Jeśli chcecie odpocząć w niezwykle malowniczych okolicznościach przyrody to zajrzyjcie koniecznie!




Tą drobną zmianą trasy zafundowałam nam prawie 200km po wąskich górskich serpentynach. Widoki przepiękne, ale czas przejazdu.. całe szczęście dziewczyny wymęczył spacer wokół jeziora i przespały całą drogę!

W Słowenii mieliśmy okazję odwiedzić jeszcze dwie nadmorskie miejscowości. Swym wyglądem, atmosferą, architekturą są już nieco zbliżone do północnej Chorwacji.

Koper, Słowenia

Koper to nasze pierwsze zetknięcie z wybrzeżem. To co zachwyciło nas od początku to krystalicznie czysta, ciepła morska woda! Mieszkamy nad morzem ale sami przyznacie, że woda do ciepłych nie należy. Choć nie da się ukryć, że nasze piaszczyste plaże są przepiękne! Koper to największe miasto na Słoweńskim wybrzeżu i ich jedyny port handlowy. Dla nas wizyta w tym mieście był to krótki postój w czasie drogi. Naszym celem był spacer po starym mieście. Pomimo, że byliśmy w samym środku sezonu turystycznego to tłumów tutaj nie spotkaliśmy, a wręcz przeciwnie. Także jeśli chcecie poczuć klimat adriatyckiego wybrzeża, ale nie macie ochoty przeciskać się pomiędzy tłumem turystów - to jest to miejsce dla Was.






Parking: Kilka kroków od wejścia na stare miasto jest centrum handlowe. Właśnie tam zostawiliśmy auto na bezpłatnym, zadaszonym parkingu.
Plac zabaw: Idąc od centrum handlowego w kierunku starego miasta znajdziemy całkiem spory plac zabaw.
Wózek: Pomimo, że większa część starówki wyłożona jest kamieniami to spokojnie można zabrać malucha w wózku.

Piran, Słowenia


Piran to niezwykle malowniczo położona miejscowość na półwyspie. Miasto czerwonych dachówek sięgających po horyzont. W przeszłości była to wenecka twierdza. Panuje tu typowo śródziemnomorski klimat. Niewielkie acz bardzo urokliwe miasteczko. Zwiedzaliśmy je tak jak najbardziej lubimy czyli spacerując powoli wąskimi uliczkami spoglądając na mapę tylko od czasu do czasu. Powoli. Nieśpiesznie. Delektując się atmosferą miasta.








Parking: Znajduję się poza centrum. Do centrum nie ma możliwości wjazdu. Natomiast w cenę parkingu jest wliczony przejazd autobusem! Parking jest kilkupiętrowy. Za 2h zapłaciliśmy 3,4 euro.
Plac zabaw: nie widzieliśmy żadnego.
Wózek: Przygotujcie się na kocie łby i górki do pokonania. Przeciętny wózek spokojnie sobie poradzi :)


Słowenia ma rzecz jasna do zaoferowania zdecydowanie więcej. Niestety nawet mając w zanadrzu 30 dni trzeba wybierać to co chce się zobaczyć z całej masy atrakcji. Jeśli macie więcej czasu to wybierzcie się do jaskini skocjanskiej, która będzie zdecydowanie mniej oblegana niż słynna jaskinia postojna. Jeśli wciąż mało Wam atrakcji przyrodniczych to nie możecie ominąć wąwozu Vintgar - przepiękne widoki gwarantowane! Amatorzy mocnych wrażeń powinni koniecznie odwiedzić miejscowość Bovec. Jeśli marzy Wam się rafting, skok ze spadochronem, wspinaczka, paralotniarstwo, canyoning czy kajakarstwo górskie - to jest to miejsce dla Was. Wsród innych miejsc wartych odwiedzenia jest z całą pewnością zamek Predjamski Grad , ruiny klasztoru Kartuzów w miejscowości Zice niedaleko Lublany czy miejscowość Ptuj. Jeśli natomiast chcecie nieco więcej czasu spędzić na słoweńskim wybrzeżu to zajrzyjcie też do Izoli. Słowenia na stosunkowo niedużej powierzchni ma wszystko co do szczęścia potrzebne: przepiękne góry, klimatyczne miasteczka, ciepłe morze i winiarnie. 

Najwygodniej Słowenię zwiedzać samochodem. Drogi są naprawdę dobre. Autostrady są płatne i busy takie jak nasz  (volkswagen t4) są już zaliczanie do drugiej kategorii, a więc droższej. Co do kierowców na Słowenii to nie mamy zastrzeżeń ;)
My natomiast całą trasę pokonaliśmy drogami krajowymi. Nie ze względu na koszty, a widoki. Autostrady najzwyczajniej w świecie są nudne. Jeżdżąc lokalnymi drogami często odkrywamy po drodze, coś godnego zainteresowania co pominęlibyśmy jadąc autostradą. Poza tym jeździmy z małymi dziećmi. Martyna ma obecnie 2,5 roku. Mijane po drodze domy, krowy, konie potrafią ja zając na długo!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Okiem Alexa - rodzinne podróżowanie , Blogger