Muzeum Majakowskiego i drugie spojrzenie na Plac Czerwony

Numer 2 na liście muzeów, zaraz po muzeum kosmonautyki to Muzeum Majakowskiego.
Majakowski to rosyjski poeta, przedstawiciel futuryzmu (więcej tu, a dla tych co pragną po rosyjski zgłębić temat tu).

Muzeum znajduję się niedaleko stacji metra Łubjanka. Ciekawe i oryginalne, a na dodatek dla studentów bezpłatne :)

Wejście.










Wyjście


Nawet dzieci się tu nie nudzą, bo przy wejściu dostają kartkę z krzyżówką, rebusami i innymi zadaniami do rozwiązania w czasie zwiedzania.


Niedaleko znajduje się tez Muzeum politechniczne (o nim innym razem) w jego budynku znajduje się wystawa animacji. Można obejrzeć jak powstają bajki, zobaczyć perfekcyjnie wykonane lalki, modele bohaterów bajkowych itp.
Jakość i ilość zdjęć świadczy o tym, że za możliwość ich wykonywania trzeba było dodatkowo zapłacić czego Alex nie uczynił.
Warto tu zajrzeć na parę minut. Spodoba się i małym i dużym :)






Na koniec długiego dnia Alex wybrał się na Plac Czerwony z racji, że dzieliło go od niego zaledwie parę kroków.

Tak więc spojrzenie okiem Alexa na Plac Czerwony, podejście drugie.

Najstarsze centrum handlowe w Moskwie - GUM. Ceny powalają na kolana. Jeśli Twoja dniówka nie wynosi tyle ile przeciętna wypłata miesięczna to nie warto tu zaglądać, chyba że w celach turystyczno-krajoznawczych. Sam fakt, że znajduję się na Placu Czerwonym jest już dość wymowny!


Witryna GUM. Jak przyjrzycie się lampie na drugim planie zdjęcia to ceny panujące tam przestają zadziwiać.. za coś musieli ją kupić ;)



Budynek Muzeum Historycznego.




Alex z wizytą u Lenina. Odwiedzając tego Pana nie można mieć ze sobą niczego. Torebkę, aparat, telefon wszystko trzeba zostawić przed wejściem ( w przechowalni, która jest płatna).



Z drugiej strony Kremla znajduje się Sad Aleksandryjski, takich Panów można tam spotkać. Ogólnie rzecz biorąc procent ludności przemieszczającej się w mundurach jest wysoki. Jak by zebrać ich z samej Moskwy to pewnie by się okazało, że w polce mamy mniej;p


_________________________________

Wracając do wciąż aktualnego tematu - wybory.
Tutaj w zasadzie nie było czegoś takiego jak kampania wyborcza, na mieście można było zobaczyć tylko jednego Pana na plakatach i to w niezbyt dużej ilości. 
Oto i on:


Od razu wiadomo na kogo trzeba było głosować ;)


Siedzi sobie ostatnio Alex na zajęciach, jakoś zeszło na temat wyborów i protestów. Pani profesor prowadząca zajęcia tak oto się wypowiedziała: "Skoro wygrała partia i wyniki zostały oficjalnie ogłoszone to trzeba je przyjąć, a nie urządzać demonstracje nawet jeżeli wynik był w jakimś stopniu sfałszowany".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Okiem Alexa - rodzinne podróżowanie , Blogger